13-21 sierpień 2011

NOWOŚCI PROGRAMKONTAKT / ZGŁOSZENIE UDZIAŁU AKREDYTACJA
Nital


Raashtramska prowincja Nital, leży w północnej części kraju, zaś swą nazwę bierze od głównego centrum handlowego prowincji, a zarazem jej największego miasta - Nitalu. Miasto to położone jest w miejscu gdzie spotykają się dwie rzeki, szeroka i spokojna Waria oraz rwąca i spieniona Rzeka Królów. Łączą się one i dalej płyną na południe już pod jednym mianem, aż do Wielkich Jezior. Ziemie leżące poniżej Nitalu oraz na południowym brzegu Warii to niezwykle urodzajne równiny Uprawia się tam głównie zboża. To tam znajdują się rodowe włości obecnego namiestnika Dashira syna Akethiego z rodu Tarag. Rządzi on prowincją od roku, zaś został on powołany na to stanowisko, po tym jak jego poprzednik Tamir syn Udaya z rodu Silvesh odszedł do Purushy w sędziwym wieku. Nie jest tajemnicą, iż obecny namiestnik zawdzięcza swoją obecną pozycje wsparciu Wielkiej Gildii Nitalu, niezwykle wpływowej organizacji kupieckiej, której serce bije właśnie w stolicy prowincji Największym bogactwem prowincji jest sprowadzane od krasnoludów żelazo, to ono jest źródłem dobrobytu regionu, źródłem wpływów Gildii, źródłem sporów i zawiści. Mówi się, że kto kontroluje dostawy żelaza włada Nitalem.

A droga, którą żelazo dociera do Nitalu nie jest łatwa. By przywieść ten cenny metal karawana musi wpierw wyruszyć z Nitalu i udać się na północny zachód, aż do jednego z mostów na Czarnej Łzie. Ta część drogi jest łatwa i stosunkowo bezpieczna, okolice te są gęsto zamieszkane, a drogi proste i przejezdne, choć ostatnimi czasu lekko zaniedbane. Po przekroczeniu Czarnej Łzy wkracza się na trakt przez wszystkich nazwany Żelaznym Szlakiem. Pnie się on powoli w górę poprzez lasy i wąwozy. Okolica jest opustoszała, a dodatkowo słynie z bandytów czyhających na nieostrożnych podróżnych. Ostatnim bastionem cywilizacji leżącym na żelaznym szlaku, jeśli można tak to nazwać, jest karczma „U Rzeźnika”. Jeśli ktoś chce iść dalej tam powinien dobrze się zaopatrzyć. Dzień drogi dalej natrafi na most nad Bariną - ta rwąca i porywista rzeka płynie szerokim wąwozem, i nie da się jej przekroczyć inaczej jak tą drogą. Przekraczając most opuszcza się Raashtram, dalej wędrowca czeka co najmniej czterodniowa wędrówka, coraz węższym i bardziej stromym traktem. Ukoronowaniem tej ciężkiej podróży nie jest jednak jadło i wyciągnięte ramiona, miast tego podróżnika wita mur stali i kamienia. Ukazuje się niespodziewanie i przytłacza swym ogromem. Wzniesiony przez krasnoludy, oddziela ona świata człowieka od ich górskiego królestwa, to za nim leży Shetra, miejsce skąd pochodzi żelazo, źródło krasnoludzkiego bogactwa. Niewielu ludzi kiedykolwiek przekroczy ten mur. Większość załatwia swoje sprawy w osadzie zwanej Żelaznymi Wrotami, która powstała u stóp muru. Znajdziesz tu jadło, napitek czy miejsce do spania, uważaj jednak co robisz i co mówisz, miejscem tym rządzą surowe krasnoludzie prawa, a ceny raczej nie przypominają raashtramskich.

Szeroki strumień bogactwa płynący od krasnoludów często przesłania inne dobra z których słynie prowincja. Świetne drewno okrętowe, sól, marmur czy wreszcie niezliczone stada owiec wypasane na północnych pastwiskach, są tradycyjnym źródłem bogactwa rodów szlacheckich mających swe siedziby na północ od Warii.

(tekst opisuje miejsce akcji tegorocznej Gry Głównej - "Trakt Cieni".)

Sędzia


Z zadumy wyrwał go piskliwy głos.
- Krowę otruła Panie Sędzio!
- Hę? - spojrzał zdziwiony na tęgą wieśniaczkę.
- Ten tego, Szaia, żona Bahuma rolnika otruła moją krowę! Kwaśne mleko daje!
Spojrzał zdziwiony na wójta. Ten wyraźnie speszony, odwrócił wzrok.
- Dowody jakieś są?
- E tam dowody Panie Sędzio! - wtrąciła się inna - Wszyscy wiedzą, że ona zwierzęta truje i uroki rzuca, co by chłopy za nią latały!
- Dobrze mówi - dorzuciła trzecia - Na mojego urok rzuciła!
- I na mojego - dołączyła kolejna.
Pokręcił zmęczony głową i po raz kolejny przeklął się w myślach „Za co Daivo? Za co?” Nim zdążył odpowiedzieć, rozległ się głośny tętent a po chwili wioskowy plac zapełnił się konnymi.
- Cóż tu się dzieje?! - wykrzynął zdumiony.
- Tyś jest sędzią namiestnikowskim? - brutalnie mu przerwano.
- Jam jest, Ashik alumn w służbie Anvity.
- Nashed syn Baruha z rodu Vetta, kapitan gwardii Ongeru. - Odpowiedział mu młodzieniec ubrany w niebiesko-złotą tunikę.
- Onger? Panie kapitanie jesteście w prowincji Nital…..
- Wiem gdzie jestem sędzio - młodzieniec ponownie mu przerwał. Machnął ręką, i po chwili rzucono mu pod nogi dwóch spętanych ludzi.
- Złapaliśmy ich dziś rano, przy zwłokach kupca i jego rodziny, kobiety zgwałcono….
- I czego ode mnie Pan oczekuje kapitanie? – powiedział niepewnie a myślach przeklął się ponownie „Nie wzywaj Bogów bo pożałujesz”. - Ten jeden to jeszcze prawie dziecko….
- Normalnie powiesiłbym ich na najbliższym drzewie, ale usłyszałem, że sędzia namiestnikowski jest w okolicy, to aby namiestnika nie denerwować, że mu Ongerczycy ludzi wieszają, do Was ich przywożę.
- Ale to gardłowa sprawa jest Panie Kapitanie - zdenerwowany pokręcił głową, do namiestnika ich weźcie….
- Czasu nie mam sędzio, ścigam resztę bandy, aż z samego Ongeru, niewielu ich już zostało… i tak już nadłożyłem drog. Więc jak będzie?
- Do namiestnika z nimi, to zbyt poważna sprawa! - "Daivo czemu teraz? nigdy nikogo na śmierć nie musiał skazać."
- Na drzewo z nimi! – wykrzyknęła tęga kobieta.
- Na drzewo z nimi!- dołączyła druga. Po chwili cała wioska już krzyczała, aby ich powiesić.
- Znowu przeklął się w myślach - "Daivo obym dobrze wybrał."
- Śmierć mniejsza dla obu - powiedział trzęsącym się głosem.
- Młodzieniec się uśmiechnął - Słyszał pan sędziego sierżancie, do roboty! Reszta za mną!
Po chwili po kawalerii nie było już śladu. Nie mógł zebrać myśli, ręce mu się trzęsły.
- Koniec na dziś! - warknął do skryby.
- Ale panie sędzio co z ogłoszeniem?
- Ty czytaj, ja idę się napić.

Skryba pospiesznie wyjął pergamin, rozwinął go, spojrzał niepewnie po zgromadzonych i przeczytał - Niniejszym ogłasza się, iż w dniach świątecznych, na Żelaznym Trakcie, w okolicach karczmy „U rzeźnika” odbędzie się turniej szermierczy. Turniej ten organizuje Hrabia Asim syn Rashaba z rodu Ikshan pana na Zamku Trzech Przysiąg, ku czci swego sławetnego ojca Rashaba syna Jarvesha z rodu Ikshan wybitnego szermierza i znawcy fechtunku. Nagrodą dla najlepszego i najsprawniejszego fechtmistrza, będzie wspaniały miecz Okruch Księżyca, wykonany przed wiekami przez znamienitego Jarena z Mirowa.

Chłopak krzyczał i wyrywał się – Jestem Feerik syn Lurawa z rodu Beshar, mój ojciec ma ziemie koło Paras-Kadimi! Nie możecie mnie powiesić!
- Naprawdę? – bezzębny sierżant się uśmiechnął i wykopnął pniak z pod jego nóg. Popatrzył przez chwilę na dwa ciała kołyszące się na wietrze, splunął.
- Witamy na północy chłopcze.

1, 2, 3

C 2001-2011 Flamberg
Layout by Designboot, Skin by Monku, Beautiful Silk icons created by Mark James, Code by Mambo.

Pajacyk