
Gdy spojrzeć na mapę Raashtram, na wschodnich rubieżach królestwa między Czarnymi Skałami a Wielkim Morzem rozciągają się połacie starożytnych Błędnych Lasów przeciętych srebrną wstęgą rzeki Vasuna płynącej na południe z Czarnych Skał. Od wieków stanowią one granicę między Raashtram a największym z Wolnych Księstw, Arvanguardem, lennikiem Władców Ashmapuri.
To przez niesławne Błędne Lasy wiodą najkrótsze, lecz nie najłatwiejsze handlowe szlaki z Wolnych Księstw do Raashtram. Szlakami tymi wędruje do Raashtram arvanguardzka wełna, alocańska stal, wino z Sakkary i jedwab z Shennanu. Tą samą drogą przemytnicy sprowadzają do Raashtram wielkie ilości mandragory zwanej też alrauną, wielce poszukiwanej ze względu na swe lecznicze właściwości; aromatycznych przypraw z wysp na Wielkim Morzu; tajemniczego specjału z dalekiej Ahadii zwanego „szokohatl”, który pożądany jest na stołach wielmożów w stolicy oraz ahadyjskiego napitku z palonych ziaren zwanych „kahvah”. Z Raashtram na wschód jadą natomiast karawany z drogimi kamieniami i najprzeróżniejszymi wyrobami rzemieślników.
Zła sława owych lasów sięga daleko w mroki historii. Aż tutaj dotarła bowiem niepowstrzymana fala barbarzyńców podczas Wielkiej Wojny w roku 1275. Tutaj też zostali oni zatrzy-mani potężnymi zaklęciami legendarnego Mistrza Durgati. Zabobonni wieśniacy do dziś opowiadają o armiach upiorów nawiedzających dawne pola bitew, gdzie Mistrz Durgati zmagał się z najeźdźcami, i prastare kurhany ukryte w gęstwinie. Jeszcze inni mówią, że nie wszystkie zaklęcia złamał czas i wiele dawnych czarów wciąż trwa w dzikich ostępach. Dlatego też niewiele osad napotka wędrowiec przemierzający te strony. Rozrzucone są one tutaj z rzadka wzdłuż traktów przecinających lasy i całe dnie można wędrować nie napotkawszy na swej drodze żywego ducha. Mieszkańcy leśnych osad nad wyraz nieufni są wobec obcych, a o ich małomówności i nieufności do obcych krążą wręcz legendy.
Głęboko w Błędnym Lesie już na wschodnim brzegu Vesuny, o dwa dni drogi od rzeki, położona jest Czatachowa gdzie, jak chce tego legenda, Durgati ostatecznie pokonał barbarzyńców i gdzie sam ze swymi uczniami oddał życie. Osada to niewielka i nieciekawa. W sam raz by w drodze na noc się zatrzymać i potem bez żalu w dalszą ruszyć drogę.
Na wschód od Czatachowej i Vesuny są już tylko trakty wijące się przez gęstą puszczę i samotna strażnica graniczna na samym skraju Błędnych Lasów, którą gwardziści tam służą-cy zwą Palec. Najbliższe osady ludzkie leżą już w Wolnych Księstwach, w Fiskontii – zachodniej prowincji Arvanguardu. Mimo niewielkiej zdałoby się odległości podróż do Maanady, stolicy Fiskontii, skąd wyruszają do Raashtram karawany z towarami ze wschodu, zabiera zwykle dziesięć dni. Jest tak dlatego, że o leśne trakty nikt nie dba, a po obfitych deszczach większość z nich zamienia się w trzęsawiska nie do przebycia.
Na zachód od Czatachowej, na traktach do Raashtram, za Vesuną również nie uświadczysz zbyt wielu osad ludzkich. Na uwagę zasługują chyba jedynie dwie z nich, a mianowicie Dąbki i Korzeniec, gdzie zwaśnieni bracia Oldo i Prowo prowadzą swe zajazdy. Jednak zamiast jak zwyczajni Wajsja porachunki swe wyrównać widłami lub siekierami, konkurują oni między sobą wszelakimi potrawami z dziczyzny i sławnymi miejscowymi miodami. Jeśli więc będziecie w okolicy nie omieszkajcie brzuchom swym dogodzić w Zajeździe pod Makiem lub pod Ten Takim Kurczakiem. Tak do Dąbków, jak i do Korzeńca z Czatachowej odległość jest jednakowa i jeśli pogoda sprzyja dotrzeć do nich można w pięć dni, jeśli rzecz jasna Vesuna łaskawa jest i nie przybierze nagle po ulewach w Czarnych Skałach.
Czarne Skały leżą na północ od Błędnych Lasów i od wieków stanowią święte miejsce pielgrzymek Dakoitów pilnie strzeżone przez klan Tunga. Warto przy tym nadmienić, że żaden leśny trakt nie wiedzie do nich bezpośrednio i chcąc się tam dostać trzeba najpierw opuścić Błędne Lasy i ruszyć na północ równiną rozpościerającą się aż do rzeki Nierme.
Na południu, u ujścia Vesuny, nad Wielkim Morzem, leży miasto i port Kadimi, do którego dotrzeć można barkami z osady Buczynka w cztery dni. Jeśli rzecz jasna kapryśna Vesuna nie przybierze nagle i nie pokrzyżuje wszystkich planów.
Swą złą sławę lasy te zawdzięczają zasłużenie zuchwałym bandom rozbójników szukających na traktach łatwego zarobku. Słyną oni z nakładania na schwytanych podróżnych najprzeróżniejszych podatków za korzystanie z traktów, lecz na szczęście niezwykle rzadko posuwają się do przelewu krwi. Warto też pamiętać o przemytnikach, którzy w dzikich ostępach mają swe składy i obozy. I bardzo zazdrośnie strzegą swych tajemnic.
Gwardii Królewskiej na wschód od Vesuny, poza Palcem rzecz jasna, nie uświadczysz wcale. Na zachodnim brzegu posterunki rzadkie są, a żołnierze w nich leniwi są i łasi na łapówki, które biorą od kupców, przemytników i rozbójników, którzy opłacają tym swoją bezkarność.
Pamiętajcie też, że pośród miejscowych krążą opowieści o ludziach, którzy w Błędnych Lasach gubili drogę i całymi dniami wędrowali labiryntami zapomnianych traktów, by wreszcie z łaski MoyocoYani odnaleźć drogę i wrócić do swych bliskich, którzy już opłakali ich śmierć. Jeśli więc ruszacie w Błędne Lasy, grosza nie skąpcie na dobrego i sprawdzonego przewodnika i zaufanych zbrojnych. Szykujcie żelazo i złoto, bo tylko te dwie waluty mają wartość w tych stronach.
|
|